Facebook Instagram

Lizbona jest jednym z tych zaczarowanych miast z baśni tysiąca i jednej nocy. Zawieszona między błękitnym niebem a szmaragdową rzeką, która już zaraz łączy się z bezkresnym Oceanem, bielejąca w słońcu, utkana ze snów i poezji, nieco rozleniwiona, upajająca. Gubiąc się w jej uliczkach błądzi się jednocześnie w czasie, który tutaj, wydaje się, stanął. Lecz oto nagle, z niesłychaną brutalnością, zaczęła zalewać miasto masowa turystyka, która w imię szybkiej konsumpcji i zysku pochłaniała coraz to nowe obszary Lizbony. Lizbończycy uświadomili sobie ze smutkiem, że odtąd dobro ich i ich miasta będzie się liczyć na ostatnim miejscu. Ta strona jest głosem mieszkańców miasta, mówiącym o tym, czego Lizbona nie kocha, co ją krzywdzi.

Go-car
Go-car

GO-car

Żółte samochodziki skupiają w sobie wszystkie ułomności typowej atrakcji turystycznej.

Niedogodności dla mieszkańców Lizbony

  • Bardzo głośne. Dodatkowo wyposażone w mechanizm, który głosem robota opowiada o mieście pasażerom oraz wszystkim innym dookoła.
  • Zanieczyszczają środowisko wyrzucając tony spalin.
  • Mały żółty samochodzik kojarzy się z Disneylandem i tak też zachowują się często jego rozochoceni pasażerowie.

Uciążliwości dla turystów:

  • Niewygoda: ulice Lizbony są brukowane kamieniami, a więc pasażerowie Go-cars wstrząsani są jak drinki Jamesa Bonda
  • Niebezpieczeństwo: w żółtym samochodziku pasażer znajduje się nisko przy ulicy, na wysokości zderzaków samochodów.
  • Zdrowie: pasażerowie wdychają wszystkie spaliny emitowane przez samochody, których rury wydechowe mają prawie przy twarzy.
  • Ograniczenie: zwiedzanie w żółtym samochodziku nie pozwala na poznanie najbardziej urokliwych zakątków miasta, które dostępne są tylko pieszo.

Rozwiązanie

  • Lizbonę najlepiej zwiedzać pieszo.
Segway
Segway

Segway

Ten sposób zwiedzania miasta jest często reklamowany jako ekologiczny, ponieważ silniki pojazdów napędzane są prądem. Cóż, sprzedawać można wszystko, jednak poruszanie się po zabytkowym mieście pojazdem z księżyca wydaje się trochę śmieszne.

Niedogodności dla mieszkańców Lizbony

  • Segway wjeżdżają nawet w wąskie uliczki starego miasta zmuszając mieszkańców do wciskania się w ściany domów, aby przepuścić zmotoryzowaną grupę.
  • Jeżeli główną cechą mądrej turystyki jest wtopienie się w atmosferę zwiedzanego miejsca i szacunek dla lokalności, segway będzie dokładnym ich zaprzeczeniem.

Uciążliwości dla turystów

  • Niewygoda: potrzeba ciągłego skupienia uwagi na utrzymaniu równowagi na wyboistych uliczkach Lizbony.
  • Niebezpieczeństwo: Zwiedzanie segwayem poprzedzone jest 10cio minutowym kursem obsługi pojazdu na płaskim i równym terenie, który nijak się ma do wyboistych uliczek miasta. Pamiętajmy, że jeden z twórców segway zginął straciwszy równowagę na tym pojeździe.
  • Ograniczenie: segwayem nie da się zapuścić w najbardziej malownicze lizbońskie uliczki pełne schodów.

Rozwiązanie:

  • Lenistwo nie popłaca – lepiej użyć nóg i zwiedzać Lizbonę pieszo!
Tuk-tuk
Tuk-tuk

Tuk-Tuk benzynowe

Nieznane jeszcze trzy lata temu tuk-tuki podbiły Lizbonę. Nikt nie wie, ile dokładnie jest ich w mieście, ponieważ zjawisko wymknęło się spod kontroli władz i żyje własnym, hałaśliwym życiem.

Niedogodności dla mieszkańców Lizbony

  • Bardzo głośne ze względu na mały silniczek żyłowany do granic możliwości.
  • Zanieczyszczają środowisko.
  • Tworzą korki w miejscach, w których jest ich najwięcej – w okolicach punktów widokowych i głównych atrakcji turystycznych.
  • Niekiedy zdarza się, że pasażerowie tuk-tuków czują się jak w parku rozrywki, a najlepszym środkiem ekspresji nagromadzonych emocji jest pisk i krzyki.
  • Poprzez masową obecność w mieście tuk-tuki niszczą jego krajobraz.

Uciążliwości dla turystów

  • Niewygoda: cała wizyta odbywa się w ogłuszającym hałasie smrodliwego silnika.
  • Wysokie ceny: ok 30€ za półgodzinną przejażdżkę wzbogaconą powierzchownymi uwagami kierowcy-przewodnika.
  • Ograniczenie: podobnie jak innym środkami transportu, tuk-tukiem nie dotrze się do tych najładniejszych zakątków miasta.

Rozwiązanie:

  • Tylko odkrywanie Lizbony pieszo daje możliwość prawdziwego zgłębienia miasta.
  • Decydując się na zwiedzanie Lizbony tuk-tukiem, wybierzcie taki, który jest napędzany prądem, a jego kierowca wygląda na spokojnego.
mas tourism
mass tourism

Turystyka grupowa

Duże, zorganizowane grupy, liczące nieraz ponad pięćdziesiąt osób stanowią poważny problem w mieście, którego anatomia nie jest w stanie pomieścić mas turystów.

Niedogodności dla mieszkańców Lizbony

  • Wąskie uliczki starego miasta są blokowane przez duże grupy, które wysypują się z autokarów, lub statków rejsowych.
  • Mieszkańcy miasta utykają w korku pieszych, nie mogą poruszać się swobodnie po własnej dzielnicy.
  • Duże grupy nie zawsze posługują się systemami audio, w związku z czym ich przewodnicy są zmuszeni krzyczeć na całą ulicę.

Uciążliwości dla turystów

  • Pozbawione osobowości, stadne zwiedzanie w ogromnej, zorganizowanej grupie jest antytezą przygody.

Rozwiązanie

  • Lepiej wybierać wycieczki dla mniejszej liczby osób, oraz spacery w małych grupach.
  • Jeśli ktoś wybiera wycieczkę autokarową, lub statkiem, lepiej odłączać się od zorganizowanej grupy i na własną rękę odkrywać zwiedzane miejsca.
cruise ship
cruise ship

Wielkie statki rejsowe

Pływający symbol czystej konsumpcji. W tych luksusowych, lub silących się na luksus, wielopiętrowych statkach podróżujący zostawia w depozycie swą kartę bankową, a razem z nią często i zdrowy rozsądek oraz umiar.

Niedogodności dla mieszkańców Lizbony

  • Statki mieszczące nawet 5.000 pasażerów zalewają miasto falą turystów, którzy jeszcze wczoraj zwiedzali Reykjavik, a już jutro spędzą siedem godzin na Fuerteventura.
  • Huczące dyskoteką, wielopiętrowe statki cumują u stóp najstarszej lizbońskiej dzielnicy – Alfamy zakłócając ciszę nocną i spokój jej mieszkańców.
  • Statki wycieczkowe są źródłem wielkiego zanieczyszczenia powietrza.
  • Wbrew argumentom o opłacalności turystyki dla małych przedsiębiorców miejskich, ci ostatni najmniej zyskują na masach turystów ze statków. Zwiedzający mają wykupione w ramach wycieczki posiłki, nie mogą wnosić ze sobą jedzenia ani alkoholów, bo to wszystko można kupić na pokładzie.

Uciążliwości dla turystów

  • Niewielu pasażerów zdaje sobie sprawę, że na statku istnieje równoległy świat schowany przed ich oczami. To świat pracującej ciężko, w marnych warunkach i za małe pieniądze obsługi statku. Demokratyzacja turystyki ma swoją cenę – współczesnego niewolnictwa.
  • Cena rejsu statkiem jest często podwajana przez dodatkowe zakupy na pokładzie, na które nieustannie naciągany jest pasażer. Otwarty rachunek regulowany pod koniec wycieczki sprawia, że pieniądze wydaje się lekką ręką. Na takim rejsie faktycznie można nieźle popłynąć.

Rozwiązanie

  • Rejsy mniejszymi, bardziej kameralnymi łodziami, które pozostawiają nieco więcej czasu na poznanie miasta.
mass media
mass media

Wskazówki w Internecie i przewodnikach

Strony internetowe, blogi, fora, przewodniki dzielą się z turystami dobrymi radami dotyczącymi tego co i jak najlepiej zwiedzać oraz gdzie zjeść. Jest oczywiście kilka blogów i przewodników, które proponują wartościowe treści, ale przyglądając się wielu stronom można stwierdzić, że przepisują one wciąż na nowo ten sam kanon „must see”, który niekoniecznie sprawdzi się w rzeczywistości.

Niedogodności dla wszystkich

  • Miejsca, które kiedyś rzeczywiście były wyjątkowe, dziś rozreklamowane w tysiącach mediów, zostają zadeptane.
  • Wielogodzinne kolejki do głównych atrakcji.
  • Restauracje polecane na blogach czytanych przez setki osób, wkrótce przestają być lokalne i stają się miejscem pielgrzymowania tłumów.
  • W mieście tworzą się „zony turystyczne”, gdzie zwiedzający depczą sobie po piętach.

Rozwiązanie

  • Nie należy ślepo ufać informacjom podawanym na blogach i w przewodnikach. W Lizbonie bardzo łatwo jest samemu odnaleźć świetne restauracje, nie potrzeba wcale pomagać sobie przewodnikiem. Ryzyko jest nieodłączną częścią podróżowania, warto więc wypróbować nowe smaki w nieznanych miejscach.
mass tourism
mass tourism

Lokale dla turystów

W Lizbonie co rusz otwierają się nowe lokale pomyślane tak, żeby wpisać się w standaryzowany wizerunek miasta. Tradycja jest tu tylko chwytem marketingowym i ogranicza się zaledwie do nazwy (o ile ta nie jest w języku angielskim).

Niedogodności dla mieszkańców Lizbony

  • Stopniowe wypieranie, czasem brutalnymi metodami, małych przedsiębiorców. Rodzinne zakłady, które stanowią o uroku Lizbony zamykają się zastępowane „tradycyjnymi” turystycznymi lokalami.
  • Wzrost cen

Uciążliwości dla turystów

  • Stosunek jakości do ceny w takich lokalach jest bardzo słaby.
  • Całkowity brak autentyczności.

Rozwiązanie

  • Łatwo dostrzec, że dany lokal nie należy do tych najbardziej autentycznych. Jeśli przy stolikach siedzą sami turyści, kelner zaprasza już od ulicy, a menu dostępne jest nawet w języku polskim, w zdrowym odruchu samozachowawczym należałoby takie miejsce ominąć szerokim łukiem.
  • Wystarczy zejść z głównych turystycznych szlaków, żeby znaleźć prawdziwe perełki gastronomii, które mimo klaustrofobicznych gabarytów i niepozornego wyglądu rzuciłyby na kolana samą Magdę Gessler.
mass tourism
mass tourism

Brak kultury osobistej

Wakacyjne oderwanie od rzeczywistości skutkuje niestety czasem znacznym rozluźnieniem obyczajów.

Niedogodności dla mieszkańców Lizbony

  • Brak szacunku dla prywatności, który sprowadza się często do zaglądania do cudzych mieszkań, lub robienia zdjęć mieszkańcom bez ich zgody.
  • Hałaśliwe nocne eskapady ulicami miasta.
  • Imprezy do wczesnych godzin porannych urządzane w wynajmowanych mieszkaniach zakłócające spokój sąsiadów.

Uciążliwości dla turystów

  • Żenujące wspomnienia.

Rozwiązanie

  • Złotą zasadą mądrego podróżowania jest, że to nie miasto i jego mieszkańcy mają dostosowywać się do potrzeb turystów, ale na odwrót, turyści powinni pozostawać niezauważeni w miejscu, które odwiedzają.